Get inspired by professional insights, case studies, and in-depth analyses on automation, IT strategy, and digital transformation. Our blog keeps you current in the fast-changing world of modern business.

Masz 30 przypiętych maili w inboxie? Robisz to źle. Tracisz czas na ręczne przerzucanie wiadomości między folderami? Zapominasz odpowiedzieć na ważne maile? W czasach AI wszyscy gonią za nowymi narzędziami, a 90% firm nie wykorzystuje nawet 20% możliwości Outlooka, za który i tak płacą. Pokażę Ci 7 prostych funkcji, które używam codziennie i które oszczędzają mi 2-3 godziny tygodniowo. Bez AI, bez kolejnych subskrypcji, bez skomplikowanych wdrożeń. Tylko czysty Outlook i jego wbudowane możliwości.
Wiem, co teraz myślisz.
"Outlook? W 2025? Marcin, przecież wszyscy mówią o AI, automatyzacjach między systemami, chatbotach..."
Tak. I mają rację. AI to potężne narzędzie. Ale zanim wydasz kolejne 5000 zł na inteligentnego asystenta mailowego, sprawdź czy w ogóle wykorzystujesz to, za co już płacisz.
Bo widzę to codziennie. Firmy wydają dziesiątki tysięcy na skomplikowane systemy, a ich pracownicy ręcznie przerzucają maile między folderami. Szukają tej jednej wiadomości od klienta w 500 mailach. Przypinają 30 wiadomości i tracą w nich orientację.
Outlook ma w sobie funkcje, które rozwiązują 90% tych problemów. Problem w tym, że nikt ich nie używa.
Zacznę od podstawy, która oszczędza mi godzinę dziennie.
Reguły w Outlooku to automatyczne akcje wykonywane na przychodzących mailach.
Przykład z życia: mam 5 aktywnych projektów. Każdy ma swojego project managera, każdy ma swój folder w Outlooku. Zamiast ręcznie sortować każdego maila (co robiłem przez pierwsze 3 miesiące i było to koszmarne), ustawiłem reguły:
Efekt? Zero ręcznego przerzucania. Wszystko leci tam, gdzie trzeba. Automatycznie.
Ale to nie koniec. Te foldery mogę udostępnić konkretnym osobom z zespołu. Osoba odpowiedzialna za projekt 1 widzi tylko foldery z projektu 1. Osoba z projektu 15 widzi tylko projekt 15.
Jeden wspólny mail projektowy. Zero chaosu. Zero "hej, przekaż mi ten mail od klienta".
Tu jest moja tajna broń.
Folder wyszukiwania to zapisane, zaawansowane wyszukiwanie, które działa jak zwykły folder.
Brzmi skomplikowanie? To dam Ci przykład.
Mam folder wyszukiwania "Czekające na odpowiedź". Kryteria: wszystkie maile, które wysłałem w ciągu ostatnich 7 dni, na które NIE dostałem odpowiedzi, od konkretnych klientów (tych najbardziej newralgicznych).
Jeden klik. Widzę wszystko, co wymaga followupu.
Drugi folder: "Pilne projekty". Kryteria: maile z flagą "ważne" + słowo "projekt" w temacie + od ostatnich 14 dni.
Znowu - jeden klik. Wszystkie pilne sprawy projektowe w jednym miejscu.
To nie jest żadna automatyzacja. To wykorzystanie potencjału Outlooka, z którego większość ludzi w ogóle nie korzysta.
Przychodzi do mnie mail o 8 rano. Ważny. Ale teraz nie mam czasu na odpowiedź, bo mam spotkanie za 5 minut.
Dwa scenariusze:
Scenariusz 1 (bez automatyzacji): Zostawiam go w inboxie. Do końca dnia dostaję kolejne 50 maili. Ten ważny ginie gdzieś na środku. Przypominam sobie o nim 3 dni później, jak klient pisze "hej, co z tym?".
Scenariusz 2 (z flagą lub "odłóż"): Klikam "odłóż do jutra do 14:00". Mail znika z inboxa. Jutro o 14:00 pojawia się na samej górze. Odpowiadam.
Zero stresu. Zero zgubionej korespondencji.
Flagi działają podobnie - możesz ustawić reminder na konkretny dzień. Outlook SAM Ci przypomni.
I tu ważna rzecz, którą widzę u wielu użytkowników: masz 30 przypiętych maili? Robisz to źle.
Przypinanie jest OK dla 2-3 najważniejszych spraw. Może 5. Ale jak masz 30 przypiętych maili, to de facto masz drugi inbox na górze inboxa. To chaos. Zrób folder "Do zrobienia" i tam je wrzuć. Albo użyj flag.
Zdarza Ci się pisać maile o 5:00?
Mnie tak. Pracuję porankami, mam czas na spokojne przemyślenie odpowiedzi.
Problem: nie chcę, żeby klient dostał maila o 5:00, bo albo pomyśli że nie mam życia, albo że pracuję w chaosie.
Rozwiązanie: planuję wysyłkę na 9:00.
Piszę teraz. Outlook wysyła o normalnej porze. Profesjonalnie. Bez stresu.
Używam tego też do przypominek. "Hej, minął tydzień, chciałem wrócić do tematu..." - piszę w piątek, planuję wysyłkę na wtorek 10:00.
To zmieniło sposób pracy w naszym zespole.
Mamy wspólny folder "Oferty aktywne". Udostępniony między mną, sprzedażą i PM-ami.
Jak przychodzi mail od potencjalnego klienta, przerzucam go do tego folderu. Wszyscy widzą. Nikt nie musi pytać "hej, prześlij mi tego maila". Wszyscy mają dostęp.
Drugi przykład: marketing. Chcemy monitorować newslettery konkurencji. Jedna osoba zapisuje się na 10 newsletterów. Tworzy folder "Konkurencja - newslettery". Udostępnia zespołowi. Wszystkie maile lecą tam automatycznie (reguła!). Cały zespół ma dostęp.
Zero duplikowania. Zero "nie mam tego maila". Jedna skrzynka, jeden folder, pełna transparentność.
Lubisz kolory? Ja też.
Etykiety pozwalają mi wizualnie segregować maile:
Łączę to z regułami. Mail od konkretnego klienta automatycznie dostaje żółtą etykietę + leci do folderu "Projekt X".
Dwoma kliknięciami sprawdzam status wszystkich projektów.
Ostatnia rzecz: wspólne skrzynki mailowe.
Macie skrzynkę biuro@firma.pl? faktury@firma.pl? Zazwyczaj loguje się na nią jedna osoba, reszta prosi o przekazanie maili.
Głupie. Nieefektywne.
Udostępnij całą skrzynkę zespołowi. Wszyscy widzą wszystkie maile. Każdy może odpowiedzieć. Zero wąskich gardeł.
U nas skrzynka faktury@ jest udostępniona księgowej i mi. Widzę co przychodzi, mogę zareagować jak trzeba. Księgowa obsługuje większość spraw. Bez przesyłania maili tam i z powrotem.
Bo czas to pieniądze.
Dosłownie.
Jeśli Twój pracownik zarabia 7000 zł brutto miesięcznie i traci 2 godziny tygodniowo na ręczne sortowanie maili, szukanie wiadomości i przypominanie sobie o odpowiedziach, to tracisz około 600 zł miesięcznie na jednego pracownika.
Masz 10-osobowy zespół? To 6000 zł miesięcznie wyrzuconych w błoto.
A przecież za Outlooka już płacisz. Od 5,60 EUR miesięcznie za licencję Business Basic. Nie musisz dokupować niczego.
Musisz tylko wykorzystać to, co masz.
Większość firm nie używa nawet 20% możliwości Microsoft 365. Płacą za narzędzia, które mogą zautomatyzować połowę ich pracy, i dalej robią wszystko ręcznie.
To nie jest ani nowoczesne, ani efektywne.
To po prostu marnowanie pieniędzy.
7 funkcji. Zero dodatkowych kosztów. 10 godzin miesięcznie z powrotem.
Zacznij od jednej rzeczy - reguł. Zastanów się, które maile możesz automatycznie sortować. Które projekty, którzy klienci, które tematy.
Potem dodaj foldery wyszukiwania dla najważniejszych spraw.
Zacznij używać "odłóż" zamiast trzymać wszystko w inboxie.
I przestań przypinać 30 maili. Serio. To nie działa.
Outlook to nie jest sexy narzędzie. Nie ma AI w nazwie. Nie ma dashboardów. Nie wygląda nowocześnie.
Ale działa. I oszczędza czas.
A w biznesie czas to jedyna rzecz, której nie da się kupić.

Mam w firmie cały stack AI-owy. ChatGPT do pisania, Claude do analizy, Copilot do kodu. Każdy robi swoją robotę, ale wszędzie widziałem ten sam problem - muszę im podać dane, skopiować link, wkleić tekst. Nie ma w nich prawdziwej autonomii. Aż klient wspomniał o Manusie. Przetestowałem przez dwa miesiące w eraIT i zrozumiałem, czego mi brakowało. Manus uruchamia normalną przeglądarkę, klika, scrolluje, loguje się na strony - dokładnie jak człowiek. W tle. Bez mojego udziału. Inne AI-e przeczytają tekst, który im wkleisz. Manus sam tam wchodzi i wraca z raportem.
Używam kilku narzędzi AI codziennie. ChatGPT pomaga pisać, Claude świetnie analizuje dokumenty, Copilot wspiera przy kodzie. To działa, oszczędza czas, nie narzekam.
Ale zawsze mnie frustrowało jedno - żadne z nich nie działa samo. Mogę im powiedzieć co mają zrobić, ale nie mogę ich wysłać, żeby to wykonały bez mojego udziału. Kopiuję linki, wklejam teksty, podaję kontekst. W kółko.
Aż usłyszałem o Manusie. Sprawdziłem. I odkryłem różnicę, która zmienia sposób pracy.
Najprościej ujmując: Manus uruchamia przeglądarkę i działa jak człowiek.
Nie wymyśla linków jak ChatGPT. Nie potrzebuje wklejonego tekstu jak Claude. Otwiera strony, klika, scrolluje, wyszukuje informacje i wraca z raportem. Automatycznie.
Brzmi prosto, ale to fundamentalna różnica:
Pokażę to na czterech przykładach z mojej codziennej pracy.
Potrzebowałem kupić aparat do vlogowania. Sony albo Canon, podłączenie do komputera, możliwość live'ów. Standardowo to oznacza: 2 godziny na YouTube, godzinę na forach, googlowanie "czy ten model jeszcze dostępny".
Tym razem zapytałem Manusa: "Porównaj Sony vs Canon do vlogowania z podłączeniem do komputera i możliwością live'ów".
Manus sam:
Kliknąłem link. Model był dostępny. Cena się zgadzała. Kupiłem.
ChatGPT by mi wypisał coś z pamięci i podał linki, które nie działają. Manus faktycznie otworzył sklepy i sprawdził.
Oszczędność: ~3 godziny researchu.
W eraIT klienci zapisują się przez formularz na stronie. Wcześniej ręcznie sprawdzałem każdego - wchodziłem na stronę firmy, czytałem czym się zajmują, sprawdzałem NIP i KRS. 15 minut na każdego leada.
Teraz Manus robi to automatycznie:
Zanim oddzwonię do klienta, wiem już, z kim rozmawiam.
ChatGPT by powiedział: "Nie mam dostępu do tej strony". Manus tam wchodzi i robi research za mnie.
Oszczędność: 5 minut na każdego leada. Przy 20 leadach dziennie to ponad 1,5 godziny.
Mieliśmy aplikację webową do przetestowania pod kątem bezpieczeństwa. Normalnie wynajmujesz pentestera albo używasz specjalistycznych narzędzi, które wymagają wiedzy technicznej.
Poprosiłem Manusa: "Sprawdź tę aplikację pod kątem zabezpieczeń".
Manus:
Dostałem listę błędów: brak nagłówków bezpieczeństwa, podatność XSS w formularzu kontaktowym, słabe ustawienia cookies.
Nie musiałem znać się na pentestingu. Manus zrobił audyt sam i pokazał co poprawić.
Claude by powiedział: "Nie mogę testować aplikacji, ale mogę podać teoretyczne wskazówki". Manus faktycznie przetestował i dał konkretny raport.
Kupowałem Super Whisper za $250. Przy płatności zobaczyłem pole na kod rabatowy.
Poprosiłem Manusa: "Znajdź kod rabatowy do Super Whisper Pro Lifetime".
30 sekund później: kod na 25% zniżki. Działał.
Zaoszczędziłem $62.50 w czasie krótszym niż trwa ta rozmowa.
ChatGPT by podał potencjalne kody (żaden by nie działał - halucynacje). Manus przeszukał fora, strony z kodami i znalazł kod, który faktycznie istnieje.
Kilka tygodni temu Meta (właściciel Facebooka, Instagrama, WhatsAppa) wykupiła 100% udziałów w Manusie za 2mld dolarów.
Dlaczego Meta to zrobiła? Bo Manus rozwiązuje problem, który ma każde inne AI - brak autonomii. To pierwsze narzędzie, które faktycznie pracuje jak agent, nie asystent.
Manus nie zastąpi ChatGPT w pisaniu ani Claude w analizie. Ale robi coś czego one nie potrafią - działa sam.
Używam go w eraIT od dwóch miesięcy. Oszczędza mi dziesiątki godzin miesięcznie na researchu, weryfikacji danych i rutynowych zadaniach.
To nie jest kolejna bajka o AI. To narzędzie, które faktycznie pracuje w tle.

Super Whisper to narzędzie AI do dyktowania, które zmienia sposób, w jaki piszesz w pracy. W przeciwieństwie do standardowego dyktowania w Windows czy telefonie, nie przepisuje dosłownie tego, co mówisz - interpretuje Twoją wypowiedź i tworzy profesjonalny tekst. Dyktujesz chaotycznie z przerwami i pomyłkami? Narzędzie automatycznie usuwa "yyy", poprawia składnię i formatuje tekst w czytelne akapity. Mówisz po polsku, a możesz dostać sformatowany mail, notatkę ze spotkania czy listę zadań - wszystko dzięki presetom, które sam konfigurujesz. Działa lokalnie na komputerze (Windows i Mac), integruje się z dowolną aplikacją i pozwala pisać 3x szybciej. W artykule pokazuję jak to wygląda na żywo, jakie ma funkcje i dla kogo się sprawdzi. Prawdziwa rewolucja dla każdego, kto spędza godziny na pisaniu maili i dokumentów.
Od kilku tygodni praktycznie nie dotykam klawiatury, gdy piszę maile, notatki czy dokumenty. Brzmi dziwnie? Może. Ale to prawda.
Dyktuję. Chaotycznie, z błędami, gubię myśl w połowie zdania. A narzędzie AI, którego używam, tworzy z tego uporządkowany, profesjonalny tekst. Poprawia składnię, formatuje, strukturyzuje myśli. I robi to 3x szybciej niż pisanie na klawiaturze.
Ile godzin dziennie spędzasz na pisaniu? Maile do zespołu, notatki ze spotkań, dokumenty projektowe, wiadomości na Teams. Jeśli jesteś managerem, przedsiębiorcą czy pracujesz w biurze, prawdopodobnie kilka godzin dziennie.
A co gdybyś mógł po prostu powiedzieć to, co chcesz napisać? Bez zastanawiania się nad formułowaniem zdań, bez poprawiania błędów, bez formatowania.
To właśnie robi Super Whisper.
Super Whisper to narzędzie AI do dyktowania, które działa zupełnie inaczej niż tradycyjne dyktowanie w telefonie czy Windows.
Kluczowa różnica: nie przepisuje dosłownie tego, co mówisz. Interpretuje Twoją wypowiedź i tworzy tekst taki, jakbyś go napisał na klawiaturze.
Przykład:
Mówisz chaotycznie: "Cześć, słuchaj, chciałbym się dowiedzieć, no wiesz, na jakim etapie jest ten projekt, no bo przekazałem wam aplikację do testów i tak się zastanawiam czy macie jakieś uwagi..."
Super Whisper pisze:
"Dzień dobry,
Chciałbym się dowiedzieć na jakim etapie realizacji jest nasz projekt. Przekazałem Państwu ostatnio aplikację do testów i chciałbym dowiedzieć się czy macie jakieś uwagi."
Widzisz różnicę? To nie jest surowa transkrypcja. To profesjonalny tekst.
Narzędzie ma coś, co nazywa się "presetami" - szablonami formatowania.
Preset "Mail biznesowy":
Preset "Notatka ze spotkania":
Preset "Voice to text":
Możesz też stworzyć własne presety dostosowane do Twojej pracy.
Używam Super Whisper do:
✓ Maili do zespołu - dyktuję w 30 sekund, zamiast pisać 3 minuty
✓ Notatek ze spotkań - mówię swobodnie, dostaję uporządkowane punkty
✓ Zadań w Clickup - szybkie zgłoszenie do zespołu z pełnym kontekstem
✓ Dokumentów roboczych - pierwsze drafty bez siedzenia nad klawiaturą
✓ Wiadomości na Teams/WhatsApp - profesjonalny ton, nawet gdy się spieszę
Kluczowa rzecz: nie musisz myśleć o tym, jak coś sformułować. Mówisz naturalnie, narzędzie dba o resztę.
Nagrałem film, w którym pokazuję Super Whisper w akcji. Dyktuję ten sam mail trzy razy z różnymi presetami - zobaczysz jak bardzo zmienia się formatowanie i ton.
Standardowe narzędzia do dyktowania (Windows Voice Typing, dyktowanie w telefonie) mają jeden problem: przepisują dokładnie to, co mówisz.
Efekt? Tekst brzmi jak... no właśnie, jak ktoś mówi. Z przerwami, powtórzeniami, chaotycznie.
Super Whisper używa AI (konkretnie: modele językowe jak Claude czy GPT), żeby:
To tak, jakbyś miał/a asystenta, który słucha Cię i pisze to, co naprawdę chciałeś powiedzieć.
Działa lokalnie
Silnik rozpoznawania mowy działa na Twoim komputerze (Windows i Mac). To znaczy, że jest błyskawiczny i nie potrzebuje ciągłego połączenia z internetem.
Integracja z dowolną aplikacją
Klikasz w pole tekstowe (Outlook, Teams, WhatsApp, Clickup, cokolwiek), włączasz Super Whisper i dyktujesz. Tekst pojawia się tam, gdzie pracujesz.
Język polski działa świetnie
Testowałem wiele narzędzi do dyktowania po polsku. Większość ma problemy z odmianą, składnią, polskimi znakami. Super Whisper radzi sobie wyśmienicie.
Możesz się pomylić
Jeśli powiesz "Przepraszam, to miało być inaczej" - narzędzie to wyłapie i nie wstawi do tekstu. Rozumie kontekst.
Super Whisper sprawdzi się u Ciebie, jeśli:
Nie sprawdzi się, jeśli:
Szczerze? Nie spodziewałem się, że to aż tak odmieni moją pracę.
Największa zmiana: nie zastanawiam się już, jak coś napisać. Po prostu mówię i jest gotowe. To brzmi banalnie, ale kiedy piszesz 20-30 maili dziennie, ta różnica jest ogromna.
Oszczędzam około 1-2 godzin dziennie na pisaniu. To czas, który mogę przeznaczyć na coś produktywnego albo po prostu wcześniej skończyć pracę.
Dodatkowy bonus: mniej zmęczenia. Pisanie na klawiaturze męczy - oczy, nadgarstki, plecy. Dyktowanie to po prostu... mówienie.
Super Whisper jest dostępny na Windows i Mac. Możesz pobrać wersję trial i przetestować przez kilka dni za darmo.
Po trial'u są różne opcje: subskrypcja miesięczna albo jednorazowa opłata (lifetime). Ja wybrałem lifetime - uznałem, że skoro to narzędzie oszczędza mi godzinę dziennie, zwrot z inwestycji mam w pierwszy tydzień.
Konfiguracja zajmuje 5 minut. Uruchamiasz, wybierasz mikrofon, testujesz kilka presetów i już możesz dyktować.
Czy Super Whisper to game changer? Dla mnie - tak.
To nie jest narzędzie, które "może się przydać". To narzędzie, które codziennie oszczędza mi czas i energię.
Jeśli spędzasz kilka godzin dziennie na pisaniu, spróbuj. Najgorsze co się może stać to to, że wrócisz do klawiatury. Najlepsze? Odzyskasz dziesiątki godzin miesięcznie.
Masz pytania? Zostaw komentarz pod filmem albo napisz do mnie - chętnie pomogę z konfiguracją.

Sprawdzanie każdego potencjalnego klienta zabiera 5-10 minut. Googlowanie firmy, szukanie NIP-u, przeglądanie KRS-u, notowanie w CRM-ie. A gdyby automat robił to za Ciebie w 30 sekund? Pokażę Ci krok po kroku jak zautomatyzować obsługę leadów i odzyskać dziesiątki godzin miesięcznie.
Nowy potencjalny klient wypełnia formularz na Twojej stronie. Co robisz dalej?
Wchodzisz na jego stronę internetową, sprawdzasz czym się zajmuje, szukasz NIP-u w stopce, wpisujesz w KRS, czytasz dane finansowe, zapisujesz w Excelu. Potem przygotowujesz notatkę przed rozmową.
Zajmuje Ci to kilka minut. Dla jednego klienta może nie jest to dużo. Ale dziennie przychodzi ich kilku. Czasem kilkanaście.
A przecież to wszystko może zrobić automat.
W tym 15-minutowym filmie zobaczysz, jak zbudować system który automatycznie zbiera dane o potencjalnych klientach i przygotowuje je do rozmowy:
Wyobraź sobie że masz dziesięciu nowych potencjalnych klientów dziennie. Każdego sprawdzasz ręcznie - to jakaś godzina pracy.
W miesiącu to już 25-30 godzin wydanych na przepisywanie danych, googlowanie firm i szukanie informacji które są publicznie dostępne.
Automatyzacja obsługi leadów pozwala przerzucić ten ciężar na system. Ty dostajesz gotowy profil klienta w CRM-ie. Zero pracy z Twojej strony.
System automatycznie wykonuje cztery kluczowe kroki:
Klient wypełnia formularz, pisze maila lub kontaktuje się przez social media. System wyciąga podstawowe informacje: imię, nazwisko, email, telefon, firma.
Wszystko trafia do CRM-u bez Twojego udziału. Żadnego ręcznego przepisywania.
Jeśli klient podał firmowy adres email (nie Gmail czy WP), system bierze domenę i wchodzi na stronę internetową.
AI czyta treść strony i wyciąga kluczowe informacje:
Przykład:
Email: kontakt@firmaxyz.pl → System analizuje firmaxyz.pl → Wynik: „Firma zajmuje się produkcją opakowań kartonowych, obsługuje klientów B2B w branży FMCG"
System szuka NIP-u na stronie (najczęściej w stopce, sekcji kontakt lub regulaminie). Jak go znajdzie, odpytuje publiczne rejestry i pobiera:
Po co? Żeby wiedzieć czy rozmawiasz z małą firmą czy korporacją. Dzięki temu możesz dostosować sposób prowadzenia rozmowy i ofertę.
Wszystkie zebrane dane trafiają do notatki przypisanej do klienta:
PROFIL: Firma XYZ Sp. z o.o.
Branża: Produkcja opakowań kartonowych
Segment: B2B (FMCG)
Wielkość: Średnia (obroty ~5 mln PLN)
Prezes: Jan Kowalski
Potencjalne potrzeby:
- Zarządzanie zamówieniami
- Kontrola jakości produkcji
- Cyfryzacja dokumentacji
Masz to wszystko jeszcze zanim podniesiesz słuchawkę.
Zamiast siedzieć przy każdym leadzie i ręcznie zbierać informacje, robisz coś produktywnego. Albo obsługujesz więcej klientów. Albo rozwijasz inne obszary firmy.
Wiesz z kim rozmawiasz, czym się zajmuje i jakie może mieć potrzeby. Nie zadajesz pytań typu „a czym się zajmujecie?" – od razu proponujesz rozwiązania.
To robi wrażenie. Klient widzi, że poświęciłeś czas na poznanie jego firmy.
Masz dane o wielkości firmy, branży, lokalizacji. Możesz skupić się na tych klientach, którzy najbardziej pasują do Twojego profilu. Albo po prostu obsłużyć więcej zapytań w tym samym czasie.
Ręczne wpisywanie danych to literówki, pominięte pola, niespójne formatowanie. Automatyzacja daje Ci zawsze te same dane w tych samych miejscach.
W eraIT każdy lead z formularza na stronie trafia automatycznie do Pipedrive (CRM). System pobiera domenę z emaila, analizuje stronę firmową przez AI, wyciąga NIP i sprawdza KRS.
Marcin dostaje gotową notatkę z profilem firmy jeszcze przed pierwszą rozmową. Wie, czym klient się zajmuje, jak duża jest firma i z kim prawdopodobnie będzie rozmawiał (właściciel czy dział zakupów).
Efekt? Zero czasu na research. Więcej czasu na faktyczną rozmowę o rozwiązaniach.
Potrzebujesz miejsca gdzie będą przechowywane wszystkie informacje o klientach. Może to być:
Najważniejsze: wszystkie leady w jednym systemie.
Skonfiguruj automatyczne dodawanie leadów z:
Cel: żaden lead nie jest przepisywany ręcznie.
To najtrudniejszy element, ale kluczowy. Tutaj system:
Narzędzia:
Power Automate, Zapier, Make lub custom API integrations.
Pierwsze wdrożenie to początek. Sprawdź które dane są najbardziej przydatne, usuń zbędne kroki, dodaj kolejne źródła. Optymalizuj dopóki system nie będzie działał płynnie.
Automatyczna obsługa leadów to nie science fiction. To coś co możesz wdrożyć w swojej firmie już teraz.
Kluczowe korzyści:
✅ Odzyskujesz dziesiątki godzin miesięcznie
✅ Lepiej przygotowany do rozmów sprzedażowych
✅ Możliwość obsługi większej liczby klientów
✅ Zero błędów ręcznego przepisywania
✅ Profesjonalne wrażenie na kliencie
Pierwszy krok?
Policz, ile czasu tracisz dzisiaj na ręczne sprawdzanie każdego potencjalnego klienta. Pomnóż przez 30 dni. To jest koszt braku automatyzacji.
Umów bezpłatną konsultację z eraIT – pokażemy Ci jak to zrobić w Twoim przypadku.
👉 Wypełnij formularz kontaktowy
💡 Pro tip: Użyj firmowego emaila (nie Gmail) – dzięki temu łatwiej nam będzie przygotować się do rozmowy 😉
Subskrybuj kanał YouTube eraIT, żeby nie przegapić kolejnych materiałów o automatyzacji procesów w Microsoft 365.

Twój nowy handlowiec zadaje po raz dziesiąty to samo pytanie. Doświadczony kolega znowu przerywa pracę, żeby wytłumaczyć. Albo inna scena: klient dostaje ofertę pełną branżowych skrótów. Nie rozumie połowy. Wstydzi się zapytać. Za tydzień okazuje się, że oczekiwał czegoś zupełnie innego.
Te sytuacje kosztują Twoją firmę czas i pieniądze. AI asystent sprzedaży może to zmienić. Tłumaczy oferty na prosty język. Dobiera produkty i zamienniki. Dopytuje o brakujące informacje. Dba o spójność komunikacji. W tym artykule znajdziesz. cztery konkretne zastosowania AI w dziale sprzedaży. Bez teorii - same przykłady z praktyki. 2026 to dobry rok na start. Rozwiązania są dojrzałe i przystępne cenowo. Firmy, które wdrożą asystentów teraz, zyskają przewagę.
Twój nowy handlowiec zadaje dziesiąty raz to samo pytanie. Doświadczony kolega przerywa robotę, żeby mu wytłumaczyć. Za godzinę przychodzi jedenaste pytanie.
A Ty patrzysz na to i myślisz: "Ile czasu tracimy?"
Albo inna scena. Klient dzwoni, pyta o ofertę. Nie rozumie połowy pojęć. Za bardzo się wstydzi zapytać, co znaczy "moduł A" czy "wariant B". Nie dopytuje. Ty myślisz, że wszystko jasne. Za tydzień okazuje się, że oczekiwał czegoś zupełnie innego.
Znasz takie sytuacje? W dziale sprzedaży zdarzają się codziennie.
W tym filmie Marcin pokazuje konkretne zastosowania AI w sprzedaży - od tłumaczenia ofert na prosty język po wdrażanie nowych handlowców. Bez teorii, same przykłady z praktyki:
Twój nowy handlowiec nie jest głupi. Po prostu w głowie ma chaos.
Wie, że ma zapytać o szczegóły projektu. Ale nie wie o co konkretnie. Wie, że produkt X pasuje do sytuacji Y. Ale nie pamięta wszystkich wariantów.
Doświadczony kolega nie ma czasu wytłumaczyć trzeci raz tego samego. Ma własne cele sprzedażowe. Ma swoich klientów.
A Ty jako właściciel widzisz, że każda oferta wygląda inaczej. Jeden handlowiec pisze językiem technicznym. Drugi upraszcza aż za bardzo. Trzeci zapomina o kluczowych elementach.
Brak spójności. Brak profesjonalizmu. Klient tego nie widzi od razu, ale czuje.
Wyobraź sobie, że Twój nowy handlowiec dostaje zapytanie od klienta.
Wpisuje je do systemu. AI asystent analizuje pytanie i mówi: "Hej, brakuje Ci jeszcze trzech informacji, żeby przygotować sensowną ofertę. Dopytaj klienta o to, to i tamto."
Handlowiec dopytuje. Zbiera pełne dane.
Teraz przygotowuje ofertę. AI czyta tekst i mówi: "Używasz pojęć branżowych. Klient prawdopodobnie ich nie zrozumie. Przepisz to prostszym językiem."
Handlowiec poprawia. Oferta wychodzi czytelna, profesjonalna, kompletna.
Cały proces zajmuje połowę czasu. Zero pytań do starszych kolegów. Zero niejasności dla klienta.
To nie science fiction. To działa już dziś.
Pracujesz w branży 10 lat. Znasz każdy skrót, każde pojęcie techniczne. Używasz ich naturalnie.
Klient widzi taką ofertę i myśli: "Co to w ogóle znaczy?"
Nie pyta. Bo nie chce wyglądać na głupiego.
Ty myślisz, że wszystko jasne. Klient myśli, że coś nie tak. Powstaje nieporozumienie.
AI asystent czyta Twoją ofertę i wskazuje niejasne fragmenty. "To pojęcie może być niezrozumiałe. Wyjaśnij je albo użyj prostszego słowa."
Sam Marcin używa takiego asystenta. Mówi wprost: "Mam dużą wiedzę techniczną. Mój asystent przekłada IT na polski. Odkąd z niego korzystam, klienci pytają mnie o mniej rzeczy. Bo rozumieją od razu."
Klient prosi o produkt X. Nie masz go na stanie.
Doświadczony handlowiec wie, że produkt Y jest podobny i dostępny. Nowy handlowiec tego nie wie. Dzwoni do magazynu. Czeka. Traci czas.
AI asystent wie, co jest na stanie. Wie, co można zaproponować zamiast. Podpowiada: "Produkt X brak. Dostępne zamienniki: Y, Z. Parametry podobne, termin realizacji 2 dni."
Handlowiec od razu odpowiada klientowi. Nie czeka. Nie zawraca głowy innym.
Przychodzi zapytanie: "Chcemy zautomatyzować proces w dziale."
Brzmi jasno? Wcale nie.
Jaki proces? Ile osób korzysta? Jakie systemy używacie? Jaki macie budżet?
Doświadczony handlowiec wie, o co dopytać. Nowy nie wie. Przygotowuje ofertę na ślepo. Trafia albo nie trafia.
AI asystent analizuje zapytanie i wskazuje luki. "Brakuje informacji o liczbie użytkowników. Brakuje informacji o obecnych systemach. Dopytaj klienta."
Handlowiec zadaje pytania. Zbiera pełny obraz. Przygotowuje sensowną ofertę.
W Twojej firmie pracuje pięciu handlowców. Każdy pisze oferty inaczej.
Jeden szczegółowo, drugi ogólnie. Jeden formalnie, drugi luźno.
Klient, który dostaje oferty od różnych osób, widzi chaos. Myśli: "Czy ta firma w ogóle wie, co robi?"
AI asystent dba o spójność. Każda oferta opiera się na tych samych zasadach. Każda ma podobną strukturę. Każda brzmi profesjonalnie.
Klient widzi firmę, która wie co robi.
To nie magia. AI nie wymyśla odpowiedzi.
Wiedzę można brać z kilku źródeł:
Procedury wewnętrzne - jeśli macie spisane jak robić oferty, AI może to przeczytać i stosować.
Katalogi produktów - opisy, ceny, dostępność. AI wie, co możesz zaproponować.
System ERP - stany magazynowe, ceny, historia sprzedaży. Wszystko w jednym miejscu.
Wcześniejsze odpowiedzi - ktoś zadał pytanie, na które AI nie znało odpowiedzi. Specjalista odpowiedział. AI zapisało i następnym razem już wie.
Ten ostatni punkt jest kluczowy. Asystent uczy się.
Na początku nie zna wszystkiego. Ale z każdym tygodniem wie więcej. Po miesiącu, dwóch, ma pełną wiedzę o tym, jak Twoja firma robi oferty.
Młody handlowiec dostaje zapytanie. Kopiuje je do asystenta AI.
Asystent czyta i pisze: "Brakuje informacji o terminie realizacji. Brakuje informacji o budżecie. Dopytaj klienta."
Handlowiec wysyła maila z pytaniami. Klient odpowiada.
Handlowiec pisze ofertę. Wkleja ją do asystenta.
Asystent czyta i pisze: "Fragment o 'modułach integracyjnych' może być niejasny. Wyjaśnij co to znaczy w praktyce."
Handlowiec poprawia. Wyjaśnia prościej.
Asystent czyta ponownie: "Oferta spójna. Wszystkie elementy obecne. Możesz wysłać."
Handlowiec wysyła ofertę. Zajęło to połowę czasu. Oferta jest pełna i zrozumiała.
Starszy kolega nie musiał przerywać pracy ani razu.
Krótszy czas przygotowania oferty
Nie przepisujesz tego samego po raz dziesiąty. Nie czekasz na odpowiedź kolegi. Nie sprawdzasz ręcznie czy wszystko jest.
AI robi to za Ciebie. Oszczędzasz godziny tygodniowo.
Szybsze wdrożenie nowego handlowca
Nowa osoba nie musi pamiętać wszystkiego. Nie musi co chwilę pytać starszych. Pyta asystenta.
Wdrożenie z miesiąca skraca się do tygodnia.
Spójne oferty
Każda oferta wygląda profesjonalnie. Każda ma te same standardy. Każda jest zrozumiała dla klienta.
Twoja firma na zewnątrz wygląda jak firma, która wie co robi.
Nie.
AI nie podejmuje decyzji. Nie negocjuje z klientem. Nie buduje relacji.
AI wspiera handlowca. Sprawdza czy oferta jest kompletna. Podpowiada prostsze słowa. Wskazuje dostępne produkty.
Ostateczną decyzję podejmuje człowiek. To on rozmawia z klientem. To on ocenia sytuację.
AI po prostu sprawia, że człowiek robi to szybciej i lepiej.
Nie od razu wdrażaj pełen system. Zacznij od jednego elementu.
Krok 1: Wybierz jeden problem
Co najbardziej boli? Długie wdrożenie nowych ludzi? Niejasne oferty? Brak spójności?
Wybierz jedno i skup się na tym.
Krok 2: Zbierz wiedzę
Gdzie jest wiedza o Twoich produktach i procesach? W procedurach? W katalogach? W głowach ludzi?
Zbierz ją w jedno miejsce.
Krok 3: Przetestuj na małej skali
Nie wdrażaj od razu dla całego działu. Zacznij od jednego handlowca, jednego procesu.
Sprawdź czy działa. Popraw co nie działa.
Krok 4: Ucz asystenta
AI nie będzie idealne od pierwszego dnia. Będzie popełniać błędy. To normalne.
Poprawiaj go. Dostarczaj więcej wiedzy. Z każdym tygodniem będzie lepszy.
Rozwiązania AI są już dojrzałe. Działają stabilnie. Ceny spadły.
Firmy, które wdrożą asystentów teraz, zyskają przewagę. Ich handlowcy będą pracować szybciej, lepiej, skuteczniej.
Konkurencja będzie tracić czas na przepisywanie ofert i wdrażanie nowych ludzi.
Ty będziesz sprzedawać.

Inventory in your company means several days of closed warehouse, stacks of papers, and hours of data transcription? You're not alone. Most companies still conduct inventory using last-century methods - manually, with errors and gigantic costs. True cost of traditional inventory isn't just wages for counting team. It's primarily halted deliveries, unfulfilled orders, errors in transcribing names from labels, and need to recount same items multiple times. Inventory automation changes these rules. Instead of papers - phone with app. Instead of transcribing names - barcode scanning. Instead of waiting for results - real-time discrepancy view. Instead of closed warehouse - normal work with parallel inventory.
Year-end approaches. For many companies, this means one thing: inventory.
Warehouse closed for several days. Team with papers and pens counting successive shelves. Hours of data entry into system. Errors to catch and correct. Recounting items where results don't match.
Sound familiar?
For most companies, inventory is a process nobody likes. Costly, time-consuming, and frustrating. But it doesn't have to be this way.
In this article, I'll show you why traditional inventory consumes so much time and money, and how automation can change it.
When I ask business owners about inventory costs, I most often hear: "Well, we employ 8 people for a few days, that's X amount."
But that's only tip of iceberg.
True costs are:
One of our clients - medium building materials wholesaler - estimated each inventory costs him about 4 days of normal warehouse operation. That's not just team cost, but primarily lost earning opportunity.
Before we move to solutions, reminder of basics. Inventory is done for two main reasons:
1. Legal requirements
If you run company and have warehouse, you must legally conduct inventory at specified intervals. This isn't option - it's obligation.
2. Inventory control
Sometimes it happens that you sell goods which during order picking turns out... aren't there. Customer waits, you lose credibility. You simply need to count goods and check what's actually in warehouse.
3. Chaos to organize
Many personnel changes, goods rotation, repackaging - after some time warehouse becomes chaotic. Inventory is way to "reset" - recount everything, check what's there, and start working again with clean data.
From experience I know biggest difficulties appear in three places:
Warehouse worker stands with paper and pen. Transcribes product name from label, from box, from bottle.
"ACRYLIC PAINT WHITE 2.5L" becomes on paper "ACRYL PAINT WHITE 25L".
Error? Of course. But completely understandable - it's tenth box in row, hand hurts from writing, names are similar.
These errors appear ALWAYS when there's manual transcription element.
If you don't have any system supporting order picking or goods receipt - you must close warehouse to conduct inventory.
That's first gigantic cost. You must refuse delivery acceptance. You must tell customers that for several days you won't fulfill orders. You lose revenue.
You already have counted papers. Now someone must transcribe this data into warehouse system. More hours of manual work. Another chance for error.
And then it turns out discrepancies are large and counting must start over...
When together with clients we started analyzing what hurts most in inventory process, we reached conclusion: most problems result from manual data entry.
We created application in Microsoft 365 that eliminates these pain points.
Application imports product data directly from your warehouse system - Subiekt, Optima, Insert, or other program.
Warehouse worker no longer transcribes names from labels. Simply scans barcode with phone, tablet, or regular reader.
One beep - product recognized. Enters quantity. Done.
Effect? Zero errors in product names. Counting process proceeds several times faster.
With modern warehouse management systems, you don't need to close entire warehouse during inventory.
Our application works in cloud, so you see results live. You don't need to wait until everyone counts all shelves to know first results.
Warehouse works normally, and inventory happens in parallel. Of course this requires good organization, but it's possible.
Here's real magic.
While your team counts goods, you see in real time differences between system state and what's been counted.
You see 50-unit discrepancy on "white paint" item? You can immediately send second person to recount only that one item.
You don't need to wait until end to discover problem. You don't need to make them count entire warehouse again.
You order recounting only where there are doubts.
This saves hours, sometimes days of work.
End of inventory usually means more hours of work - you need to generate RW (internal release) and PW (internal receipt) documents, i.e., documents showing losses and surpluses.
Our application generates them automatically. Accountant gets ready documents for booking. Inventory sheets can be exported to PDF or left in electronic version.
No manual transcription. No errors.
One of our clients - food products wholesaler - did inventory twice yearly. Each time same thing:
After implementing our application:
Most important? Owner knows in real time how inventory progresses. Doesn't need to wait 4 days to find out if there are any major discrepancies.
Good news: you probably already have most of what you need.
Equipment:
Software:
Preparation:
You don't need to buy expensive warehouse terminals or change your current system. Application works as "overlay" that supports inventory process.
If reading this article you recognized your company's problems, worth considering inventory automation.
First step is always analysis:
Second step is demo:
Best to see application in action. We show how process looks from beginning to end - from importing goods, through counting on phone, to generating documents.
Third step is implementation:
Preparing application for your needs, data import, team training. Usually takes a few days.
Inventory automation isn't revolution - it's evolution. Instead of papers you use phone. Instead of transcribing names, you scan codes. Instead of waiting until end, you see results live.
Benefits are obvious:
And most important - your warehouse workers will stop fearing inventory.
Process becomes simpler, faster, and more user-friendly.
Want to see how this looks in practice?
We prepared detailed video showing inventory application in action - from goods import, through code scanning, to document generation.
👉 Watch video: Inventory automation in Microsoft 365
Want to check if this solution will work in your company?
Schedule free consultation. We'll show you exactly how application works, answer all questions, and help evaluate what savings you can achieve.

Average company pays for 20-40 SaaS applications and uses only 20% of their features. Monthly subscriptions grow with every new user, and IT budget balloons without control. Most business owners don't even know that Microsoft 365, which they already have, can replace half those subscriptions. This article shows exact plan: how in 4 weeks to inventory applications, calculate real costs, and decide what can move to Power Apps. Decision framework, real case study (€1,200 monthly savings), and concrete examples of replacing CRM, HR tools, or ticketing systems. It's not about revolution - it's about stopping paying twice for same functions. Monthly subscription versus one-time implementation. Choice is yours.
Summary
Average company pays for 20-40 SaaS applications and uses only 20% of their features. Monthly subscriptions grow with every new user, and IT budget balloons without control. Most business owners don't even know that Microsoft 365, which they already have, can replace half those subscriptions. This article shows exact plan: how in 4 weeks to inventory applications, calculate real costs, and decide what can move to Power Apps. Decision framework, real case study (€1,200 monthly savings), and concrete examples of replacing CRM, HR tools, or ticketing systems. It's not about revolution - it's about stopping paying twice for same functions. Monthly subscription versus one-time implementation. Choice is yours.
Story from the automation frontlines
Yesterday I got a call from a client. Standard question: "Marcin, what's killing us?" Answer? "SaaS application costs are devouring IT budget."
After 15 minutes of conversation, the truth comes out - which I encounter in 80% of companies:
This isn't an isolated case. It's an epidemic of overpaying.
Average company pays for 20-40 SaaS applications. Sound familiar?
Check this: Open your company card payment history. Count applications with monthly subscription. Multiply by 12 months.
Shocked? That's normal.
Ghost user fees
Paying for accountant's account that logs in once a month? For intern's account who left six months ago? SaaS doesn't forgive - every added user is money from your pocket.
Integration costs
20 applications = 20 different systems. Each wants to "talk" with the other. Result? Additional fees for API, for synchronization, for "premium connectors".
Endless training
New application = new training. More procedures. More passwords to remember. Employee time costs money too.
Features you don't use
CRM with 500 options, and you use contact list? Project tool with mega capabilities, and you need simple task list? You're paying for potential, not actual usage.
I have a question: Do you know how many features Microsoft 365 has that you're already paying for?
Most companies answer: "Word, Excel, PowerPoint".
Power Apps - building applications without coding
Power Automate - process automation
SharePoint - document sharing and data
Teams - communication and collaboration
Power BI - analytics and reports
OneDrive - file storage
Outlook - email with calendar
OneNote - team notes
And that's just the beginning.
Instead of CRM at €50/month/user:
Power Apps + SharePoint = customer database + contact history + automatic notifications. One-time implementation fee.
Instead of HR tool at €25/month/user:
Power Apps = leave requests + approvals + absence calendar. No monthly fees.
Instead of ticketing system at €30/month/user:
Power Apps = tickets + assignment + status tracking + notifications. One-time implementation.
Stay with SaaS if:
✅ You use 80%+ of features
✅ You have dedicated IT team
✅ Specialized industry tool
✅ Critical integrations with external systems
Consider Power Apps if:
✅ You use <30% of application features
✅ You have Microsoft 365 in company
✅ You need simple processes
✅ You want one-time fee instead of subscription
✅ You care about full data control
Step 1: List all paid SaaS applications
Step 2: For each application answer:
Step 3: Calculate costs over 3 years:
Step 4: Evaluate additional benefits:
Client: medium company, 50 employees
Initial state:
After 6 months:
ROI: Implementation paid back in 8 months.
Myth 1: "It's only for programmers"
Truth: Power Apps is no-code/low-code. You can build applications by "clicking", not coding.
Myth 2: "Microsoft is corporate tool"
Truth: Microsoft 365 works great in small and medium companies.
Myth 3: "SaaS is simpler to implement"
Truth: Power Apps can be implemented in days, not months.
Myth 4: "Can't replace specialized tools"
Truth: 80% of features in most SaaS applications are standard, which Power Apps will handle.
Week 1: SaaS application inventory
Week 2: Usage and cost analysis
Week 3: Identify replacement candidates
Week 4: Consultation with Power Apps expert
First candidate: Choose application you use least but pay most.
Don't migrate if:
❌ Application is business-critical and works perfectly
❌ Team has no time for process change
❌ You have long-term SaaS contract (wait until end)
❌ Application has unique features Power Apps won't replace
Brutal truth: Most companies pay for features they'll never use.
Simple solution: Microsoft 365 + Power Apps often does same thing for fraction of price.
Decision is yours: Keep paying monthly or invest one-time?

Large companies start issuing invoices in KSEF on February 1, 2026. All businesses must be ready to receive them. April 1, everyone else joins. Most companies will make the same mistakes. Waiting until the last moment, no process audit, ignoring permissions, no backup plan, assuming the accountant will handle it alone, zero communication with contractors, and no testing. Result? Chaos, stress, company paralysis on day one. This article shows 7 common mistakes and exactly how to avoid them. The Ministry provides tools from November 2025. If you start in January, you lose 3 months of preparation. No penalties until end of 2026, but no penalties doesn't mean you can ignore the system. Use this time for learning and refining processes.
Large companies start issuing invoices in KSEF on February 1, 2026. All businesses must be ready to receive them.
April 1, the rest of companies join the system.
This is the biggest change in invoicing in years.
Most companies will make the same mistakes. Chaos, stress, process paralysis. Invoices you can't receive. Team that doesn't know what to do.
In this article, I'll show you 7 common mistakes and exactly how to avoid them.
"KSEF? I'll deal with it in December."
December arrives. It turns out:
Result: February 1 paralysis. You can't receive invoices from suppliers.
The Ministry of Finance releases tools starting November 2025:
If you start in January, you lose 3 months for testing and preparation.
Start in November 2025.
Minimum plan:
👉 Detailed plan: [link]
"The accountant will handle invoices, IT will set up the system, it'll work."
February 1 it turns out:
Result: Chaos. Invoices aren't received. Suppliers call with questions.
KSEF changes the entire invoicing process. It's not just "new software." It's a change in how invoices enter your company and are processed.
Do a process audit NOW.
Questions for cost invoices:
Questions for revenue invoices:
Draw the complete invoice path from receipt/issuance to payment.
Only when you know HOW IT WORKS TODAY can you design HOW IT SHOULD WORK IN KSEF.
"We'll log in when we need to."
February 1 you try to log into KSEF. It turns out:
Result: You can't issue or receive invoices.
KSEF requires authentication. Without permissions, you won't issue or receive invoices.
Worse: Permissions granted in the old system (KSEF 1.0) WILL NOT transfer to KSEF 2.0.
Only permissions granted in MCU Module from November 1 will transfer.
From November 1, build your permissions network.
Step 1: Choose login method
Step 2: Log into MCU
Step 3: Grant team permissions
Save the permissions scheme - who has access to what.
"The system will work, we don't need plan B."
KSEF stops working. Outage. Or your internet connection fails.
What now? How to issue an invoice? Client is waiting.
Result: Paralysis. You can't run your business.
No system works 100%. There will be outages, technical breaks, internet problems.
The Ministry has planned emergency modes, but you must know how to use them.
Prepare emergency procedures.
Mode 1: Offline 24h
You can issue an invoice outside KSEF and send it by the next business day.
What you need:
Mode 2: Ministry-announced outage
Ministry announces outage on BIP website.
What you do:
Write instructions and post at invoice issuer's desk.
Test offline mode in test environment (available from November 1).
"It's an accounting issue, the accountant will handle it."
KSEF isn't just an accounting problem. It's a process change across the entire company.
Who must be involved:
Result of mistake: Accountant doesn't have technical permissions. IT doesn't know accounting processes. Everyone waits for someone else.
KSEF requires cooperation between different departments. Without coordination, there will be chaos.
Form an implementation team.
Team composition:
Team tasks:
Regular meetings (e.g., once weekly) until February 1.
"Contractors will manage somehow."
February 1. A large supplier issues you an invoice in KSEF. You're not ready to receive it.
Supplier calls: "Why aren't you receiving the invoice?"
Or vice versa:
You issue an invoice in KSEF on April 1. Client doesn't know how to receive it. Calls frustrated: "Where's the invoice? I didn't get an email!"
Result: Frustration on both sides. Payment delays.
CRITICAL: Large companies (over €200M revenue) start February 1.
If you buy from a large company, you must be ready to receive invoices February 1, even if you start issuing only April 1.
In January: Contact suppliers and clients.
To suppliers (December/January):
"Hello,
Regarding KSEF implementation from February 1, 2026, we'd like to confirm if your company will be issuing invoices through this system.
If so, please inform us so we can prepare our receipt processes.
Best regards"
To clients (March):
"Hello,
From April 1 we'll be issuing invoices through the KSEF system. Invoices will be available in the system for download.
If you have questions, please contact us.
Best regards"
Prepare FAQ for clients - how to receive invoices, where to log in, who to ask for help.
"We read the instructions, it'll work."
February 1. First invoice. It turns out:
Result: First day chaos and stress instead of calm work.
Theory is one thing. Practice is another.
Until you test the entire process live, you don't know if it'll work.
Test everything in pre-production environment.
From November 15, pre-production environment is available - you log in with your real data, but it's not yet production.
What to test:
Test 1: Invoice issuance
Test 2: Invoice receipt
Test 3: Offline mode
Test 4: Permissions
Record time for each process - you'll know how much time is needed in practice.
Record problems - you'll know what to fix before launch.
☐ Start in November 2025 (don't wait until January)
☐ Do process audit (draw how invoicing looks today)
☐ Build permissions in MCU (from November 1)
☐ Prepare backup plan (offline 24h + announced outage)
☐ Form implementation team (accounting + IT + management)
☐ Communicate with contractors (December-January)
☐ Test everything (pre-production environment from November 15)
The Ministry of Finance postponed all penalties until end of 2026.
This means:
You have time to learn. You can make mistakes without financial consequences.
But:
No penalties doesn't mean you can ignore KSEF.
If you don't receive invoices, suppliers will have problems. If you don't issue invoices correctly, clients will ask questions.
Use 2026 for learning and refining processes.
From 2027, the system must work smoothly.
Once KSEF is working, you can start automating:
👉 See possibilities: KSEF + AI = finance automation. 5 possibilities you don't know
7 mistakes most companies will make:
You don't have to make them.
Start in November. Do audit. Build permissions. Test. Train team. Communicate with contractors.
February 1 you'll be ready without chaos and stress.
We help companies prepare for KSEF:

ERA IT runs approximately 100 AI agents. Not instead of people - alongside people. Lead Generation Agent automatically checks company data in KRS before every call. Invoice Agent issues and sends recurring invoices without my intervention. Fireflies generates meeting notes and sends them to CRM. Key difference: assistant waits for your question and you discuss with it, agent is an ant working 24/7 without your intervention. I use assistants (CMO, Bill, Marek) for consultation and second opinion. We use Alice - a tool connecting different AI models through API. Economical - you pay only for usage, no rigid subscriptions. Most important principle: define GOAL of automation. Why are you building an agent? To do something better, faster, or more.
Summary
ERA IT runs approximately 100 AI agents. Not instead of people - alongside people. Lead Generation Agent automatically checks company data in KRS before every call. Invoice Agent issues and sends recurring invoices without my intervention. Fireflies generates meeting notes and sends them to CRM. Key difference: assistant waits for your question and you discuss with it, agent is an ant working 24/7 without your intervention. I use assistants (CMO, Bill, Marek) for consultation and second opinion. We use Alice - a tool connecting different AI models through API. Economical - you pay only for usage, no rigid subscriptions. Most important principle: define GOAL of automation. Why are you building an agent? To do something better, faster, or more.
When most companies think about AI, they see ChatGPT. Question, answer, end of conversation.
We did something different.
About 100 AI agents work in ERA IT. They work non-stop. No vacation, no errors, no complaining about Mondays.
I didn't want to talk about this publicly. It's our competitive advantage. Thanks to these agents, a five-person team can handle processes that would normally require fifteen people.
But I got so many questions about AI in business that I finally decided to open up.
This article is an honest story about how we use AI daily. No marketing BS. No exaggeration. I'm showing specific tools and real applications.
Fair warning: If you're looking for a magic pill "implement AI and everything will be solved" - look somewhere else. But if you want to see how AI really works in a small company - read on.
Before I show you our agents, we need to dispel a few myths.
It won't. AI takes tedious work.
Nobody at ERA IT lost their job because of automation. Quite the opposite - people can finally do what really matters:
Instead of transcribing data, issuing invoices, and taking meeting notes.
No. Small companies have an advantage.
We're faster. We don't need to go through five approval levels. We operate on a small scale, but with proper AI utilization, we can achieve a lot.
If you can talk, you can use AI.
You don't need to know programming. You don't need to understand how language models work.
You just need to know what you want to achieve and how to describe it.
This is crucial. If you don't understand this, you'll be disappointed.
Assistant is a conversation tool. I approach it with a question, dilemma. It answers, I discuss.
My assistants:
CMO
We don't have a marketing department. But this assistant knows our company, products, market. I can consult campaigns and strategies with it.
Bill (Microsoft expert)
We work in Microsoft 365, which is damn complex. Bill knows this environment inside out. I check with him whether we're using tools correctly.
Marek (Meta Ads expert)
My Facebook advisor. Supports me in preparing and analyzing ads.
Proposals assistant
I've worked in IT for years. Sometimes I write proposals in technical language that normal people don't understand. This assistant reads my proposals and says: "hey, maybe this is too technical, simplify it."
Since I've been using it, clients ask fewer questions. Because they understand the proposal from first reading.
How it works:
I ask a question → Assistant analyzes → Responds → We discuss
Without my question, the assistant does nothing.
Agents are automata executing tasks without my intervention.
What's the difference?
Assistant is a conversation. Agent is a process that happens by itself.
Our agents:
Lead Generation Agent
Someone fills out a form. Agent automatically:
I call the client knowing everything. I don't waste time asking "what does your company do?". I can immediately tailor the offer.
Invoice Agent
We invoice some services monthly. Agent automatically:
100% automated.
Fireflies + CRM
After a Teams meeting:
In a few clicks I can download and send to client. Or come back in a month and refresh what we talked about.
Website agent
Sometimes I want to quickly prepare a page with material - checklist, instruction. Agent generates a simple page in about fifteen minutes of conversation.
I've only mentioned a few. But we have about a hundred agents. Only thanks to this can we be effective with a small team.
Assistant when you need:
Agent when you have:
Someone fills out form on website.
Agent automatically:
Result:
I call knowing everything. I know if it's a large company or sole proprietorship. I can immediately adjust communication.
End of month approaches. We have clients with subscriptions.
Agent automatically:
Result:
I wake up in morning. Invoices sent. Zero work from me.
Meeting on Teams with client.
Automatically:
Result:
I finish call. After a few minutes I have complete note. I can come back in a month and refresh everything.
We recently introduced a framework for working with AI. We bought Alice tool - several licenses.
Alice connects different AI models in one place. I can define all assistants here. I have access to ChatGPT, Claude, and Gemini without switching between tabs.
Main advantage: API
We use through API. No subscription fee - you pay only for usage. Calls, image generation, text processing.
Convenient and economical.
We don't depend on one. Most often:
Mainly through API in Alice.
On mobile I have OpenAI or Anthropic subscription. Sometimes I need to quickly check something, verify an idea.
Mobile subscriptions for quick checks. API for heavy work.
I won't give amounts, because it depends on scale. But I'll show the model.
You pay for tokens - simplified, for amount of text processed by AI. The longer the conversation, the more tokens.
Example:
In a month:
You pay only for these operations.
Next month you use less? You pay less.
ChatGPT Plus:
ChatGPT through API:
Our strategy:
API for mass processing. Mobile subscriptions for quick checks.
Without this, all automation makes no sense.
Key question: WHY are you doing this?
Most often we build agents to:
But concrete goal is crucial. So you know why you're investing time and money.
If you thought "we could work this way too" - you can.
We help:
Real-life example:
Client came with assistant in ChatGPT that generates great proposals. But didn't know how to automate it.
For us, the hardest part would be building that assistant content-wise. Client already had that.
We knew how to extract data from CRM, process through agent, and throw back.
What's simple for you may be difficult for us. And vice versa.
About 100 AI agents in our company isn't science fiction. It's everyday reality.
We started with one. Today we have about 100.
Key principles:
Don't automate chaos.
First organize the process. Then automate it.
We recorded a video showing our agents in action.
👉 Watch video: How we use AI at ERA IT
Want to check if this will work for you?
Schedule consultation. We'll show how you can use AI in your processes.